Strona głównaPolskaCzytelniczka: Skandal w jednym z Polskich miasteczek. Duża firma transportowa traktuje ludzi...

Czytelniczka: Skandal w jednym z Polskich miasteczek. Duża firma transportowa traktuje ludzi gorzej niż „bydło”

Published on

Pochodzę z małej miejscowości. Dojeżdżam do pracy 46 km. Jest to duży dystans. Wybierając transport do pracy, nie miałam zbyt dużego wyboru.

- Advertisement -

Istniały tylko dwie możliwości — samochód, który mi się najzwyczajniej nie opłacał, bo benzyna nie była w tym czasie zbyt tania, wręcz kosmicznie droga.

Został autobus. Koszt biletu miesięcznego to niecałe 500 zł za dystans 42 km. Dodam, że w mojej okolicy jest tylko jeden przewoźnik mający kursy do miasta, w którym pracuję. Mówiąc krótko – brałam, co jest.

Dla mnie to bardzo drogo dlatego myślałam, że ta usługa będzie dobrze i bezpiecznie wykonywana.

Bardzo szybko przekonałam się, że cena nie idzie w parze z jakością.

Większość kierowców była niemiła, ale to jeszcze nic.

Prawdziwy strach poczułam, jadąc z niedowidzącym kierowcą. Tak, ten mężczyzna był kompletnie ślepy. Nie widział w lusterku wysiadających pasażerów. Jechał slalomem, bo nie widział dokładnie linii rozdzielających jezdnię. Nie trzymał zbyt dużej odległości między jadącymi pojazdami.

Dowiedziałam się, że z powodu braków kadrowych zatrudniają byle kogo. Dorabiają sobie w tej firmie kierowcy, którzy dawno powinni być na emeryturze, są schorowani i niedowidzący.

Kolejny kierowca potrafił odjeżdżać nawet 10 min za wcześnie.

Jednak największym problemem była obawa, że nie pojadę.

O godzinie 7:30 zawsze było dużo pasażerów — uczniowie jadący do szkoły oraz osoby dojeżdżające tak jak ja, do pracy. Autobus najczęściej przyjeżdżał przepełniony i kierowca zabierał z mojego przystanku tylko kilka osób – reszta musiała zostać.

Największym skandalem był fakt, że kierowca sprzedawał bilety, a osoby z biletami miesięcznymi nie jechały.

To powodowało, że ja i te osoby musieliśmy dojeżdżać do pracy na własną rękę. Co powodowało dodatkowe koszty.

- Advertisement -

W ciągu miesiąca takich sytuacji potrafiło być nawet 3-4.

Składałam skargi. Prosiłam o zwrot pieniędzy, ale oczywiście bez rezultatu. Po dziesiątkach e-maili z przypomnieniem bezczelnie mnie ignorowano.

Przez rok dojeżdżałam, wydając co miesiąc 500 zł, narażono mnie na dodatkowe koszty, których nikt mi do tej pory nie zwrócił.

Czuję się oszukana. Pomijając fakt, że nie jednokrotnie zostałam narażona na utratę zdrowia lub nawet życia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Więcej podobnych

Po 18 latach w Unii Europejskiej w Chinach średnie zarobki są wyższe niż w Polsce

Polska w Unii Europejskiej jest od 18 lat, w ciągu tych 18 lat sytuacja...

Dofinansowanie na powrót do Polski w 2024 r.

Czy istnieje dofinansowanie na powrót do Polski? Polacy wracający z emigracji dostaną nawet 300...

Hiszpanie Zabierają Polakom Mieszkania!

https://www.youtube.com/watch?v=X8TJDluFrA0